Reklama Popup

Dziś jest

Bł. Zelia i Ludwik Martin

            Beatyfikacja Ludwika i Zelii Martin, rodziców św. Teresy od Dzieciątka Jezus, odbyła się w bazylice w Lisieux we Francji 20 października 2008 roku.
            Małżonkowie Martin żyli zgodnie z Ewangelią, pragnąc w każdym momencie realizować plany, jakie im Bóg przygotował. W centrum ich życiowego powołania znajdowało się przekazywanie wiary dzieciom.Dali przykład świadectwa miłości małżeńskiej i „integralnej praktyki cnót chrześcijańskich”. Według postulatora ich procesu beatyfikacyjnego, ojca Antonio Sangalli, miłość Ludwika i Zelii jest „odbiciem miłości Chrystusa do swego Kościoła”. Bez tych rodzicównie mielibyśmy świętej Teresy.To Oni towarzyszyli i dzielili poprzez modlitwę i swoje ewangeliczne świadectwo drogę córki powołanej przez Pana do poświęcenia się Jemu bez granic w murach Karmelu.
             Proces beatyfikacyjny państwa Martin prowadzono w latach 1957-60
w diecezjach Bayeux-Lisieux i Sées, a następnie w Rzymie. 26 marca 1994 Jan Paweł II zatwierdził ich cnoty heroiczne i od tego czasu przysługiwał obojgu tytuł „czcigodnych”. Obecnie Benedykt XVI zezwolił na wyniesienie obojga małżonków na ołtarze po uznaniu przez komisję lekarską w Rzymie cudu, przypisywanego ich wstawiennictwu – uzdrowienia z ciężkiej choroby płuc włoskiego chłopca Pietro Schilirò Monzy.

            Ludwik Józef Stanisław (Louis Joseph Stanislas) Martin żył w latach 1823 – 1894. Urodził się w Bordeaux 22 sierpnia, jako syn kapitana armii francuskiej. Zdobył zawódzegarmistrza. W wieku 23 lat zapragnął wstąpić do klasztoru, ale przeszkodziła mu w tym nieznajomość łaciny. Osiedlił się w Paryżu, a potem wrócił do rodziców w Alencon. Tu otworzył zakład zegarmistrzowski. Swój czas dzielił pomiędzy pracę zawodową, ćwiczenia duchowe, dzieła miłosierdzia, łowienie ryb i czytanie książek.
            Zelia Maria (Zélie Marie) z domu Guèrin (23 XI 1831 – 28 VIII 1877) pochodziła z Gandelain – miejscowości na przedmieściach Saint Denis w północno-zachodniej Francji.To córka żołnierza cesarskiego,a później żandarma, nierozumiana przez matkę, pozostawała w wielkiej przyjaźni z siostrą i bratem. Chciała zostać zakonnicą, ale rozmowaz przełożoną, osobą doświadczoną w kwestii powołań sprawiła, że odłożyła swą decyzję na później. Nigdy jej nie żałowała. Nauczyła się sztuki robienia koronek i w wieku 20 lat założyła własne przedsiębiorstwo.
            Zapewne tak toczyłoby się dalej życie tych dwojga, gdyby pewnego dnia na moście św. Leonarda nie spotkali się. Zelia zobaczyła Ludwika i usłyszała wewnętrzny głos, który jej powiedział: To ten, którego przygotowałem dla ciebie. Po trzech miesiącach od tego wydarzenia – 13 lipca 1858 roku 35-letni Ludwik Martin został mężem Zelii Marii Guerin. Sakramentalny związek małżeński zawarli państwo młodzi w kościele Matki Bożej w Alencon.
            Ich małżeństwo rozpoczęło się od okresu dziewictwa, które w tym środowisku było wysoko cenione. Uważano, że wyrzeczenie i umartwienie jest najlepszą drogą do nieba. Niektóre źródła podają, że była to ich wspólna decyzja. Inne, że po ślubie Ludwik Martin zaproponował swojej żonie: „Pozwól, że będę cię uważał za mą najdroższą siostrę”. Zelia posłuszna, nieuświadomiona, zgodziła się. Ta druga wersja wydaje się bardziej wiarygodną, gdyż z późniejszych listów Zelii wynika, iż bardzo chciała mieć dużo dzieci. Prawdopodobnie młoda żona zwróciła się w tej sprawie do spowiednika i jego dyskretna interwencja nakłoniła Ludwika Martin do podjęcia współżycia małżeńskiego. Z tego związku przyszło na świat dziewięcioro dzieci, wśród nich późniejsza św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Oblicza Pańskiego.Czworo z nich zmarło we wczesnym dzieciństwie. Wszystkie córki państwa Martin zostały zakonnicami.

            Małżeństwo Ludwika i Zelii Martin było niezwykle zgodne.  Decydującą rolę odegrała w nim niewątpliwie Ona. Zelia miała jasny obraz roli kobiety jako żony i matki. Znajdowała jednak oparcie w mężu we wszystkich swoich poczynaniach. Ludwika kochała i podziwiała. Pragnęła jego dobra i szczęścia. Zawsze z niecierpliwością oczekiwała powrotu Ludwika. Gdy Ludwik w interesach przebywał z dala od domu, Zelia przesyłała mu szczegółowe informacje dotyczące rodziny, zwłaszcza dzieci, spraw związanych z gospodarstwem domowym i prowadzonym zakładem koronkarskim.
            Ludwik odwdzięczał się jej tą samą troską i opieką. Rozumiał swoją żonę, a w trudnych chwilach pocieszał, jak tylko umiał. Wiedząc, że żona nie lubi podróżować, podjął się prowadzenia jej interesów, które wymagały wyjazdów do Paryża. Odwiedzał też córki, które przebywały na pensji sióstr wizytek w Mans. Swoją opieką otaczał też teścia. Ojciec Zelii mówił: „Jednego na stu znajdzie się takiego, który by tak dobrze się do teścia odnosił jak on”. We wszystkich sprawach małżeństwo Martin podejmowało wspólnie decyzje.

            Rodzice św. Teresy, to bardzo gorliwi katolicy. Powołanie chrześcijańskie rozumieli jako troskę o drugiego człowieka: posadzenie włóczęgi przy swoim stole, znalezienie mu miejsca w przytułku dla nieuleczalnie chorych, odwiedziny u samotnych starców, chorych
i umierających, obrona źle traktowanego dziecka. Każdy dzień rozpoczynali od Mszy św. o godzinie 5,30. Rzeczą świętą były dla nich także niedzielny odpoczynek, modlitwa rodzinna, uroczystości liturgiczne kształtujące rytm całego roku. Surowo przestrzegali postów. Nie byli jednak bigotami. Zelia cieszyła się, gdy ich córki były modnie i ładnie ubrane. Potrafiła także krytycznie ocenić nauki misjonarzy. Uważali, iż wszyscy rodzice mają moralny obowiązek troski o dobro dziecka. Troska ta rozpoczyna się na długo przed narodzeniem potomstwa. Pierwszorzędną bowiem sprawą jest pragnienie posiadania dziecka i zgoda obojga rodziców na jego przyjęcie. Wspaniałym wzorem do naśladowania jest tutaj postawa Ludwika i Zelii Martin, którzy z radością oczekiwali każdego dziecka. Potrafili przyjąć każde dziecko jako dar powierzony przez Boga ich opiece, ale nie w celu zaspokojenia własnych potrzeb emocjonalnych, nie dla siebie, ale by oddać je światu.

            Dzieci były dla małżeństwa Martin źródłem wielkiej radości. Zelia bardzo pragnęła mieć dzieci. Ze szczególną radością oczekiwała każdego dziecka. Kochała je do szaleństwa. Uważała, iż urodziła się po to, by je mieć. Była duma z ich posiadania. Twierdziła, iż zajmowanie się dziećmi, to praca bardzo przyjemna. Podobne uczucia do swoich dzieci żywił Ludwik, który również poświęcał im wiele czasu. Dużo radości dawały mu wspólne spacery z córkami. Przechadzki a czasami wycieczki całej rodziny były stałym elementem niedzielnego wypoczynku.

            Państwo Martin nie rozpieszczali swoich córek, nie ulegali ich kaprysom.Znali ich pragnienia, podchodzili jednak do nich bardzo rzeczowo.W wychowaniu dzieci daje się zauważyć z jednej strony ogromną troskliwość i czułość rodziców, z drugiej wielką konsekwencję w postępowaniu i nie rozczulanie się nad nimi.W pełni natomiast zaspokajali potrzeby psychiczne swoich dzieci, dając im poczucie bezpieczeństwa i ogrom miłości. Listy, które Zelia pisała do starszych córek, szczególnie do Pauliny, są pełne macierzyńskiej miłości, szczerego zainteresowania i zatroskania o każdy szczegół ich życia na pensji. Sama również bardzo szczegółowo donosiła córkom o wszystkim, co działo się w domu. Zabierali dziewczynki na uroczystości religijne, zachęcali je do częstej modlitwy oraz żywo interesowali się ich życiem duchowym, gdy przebywały na pensji w Mans.Państwo Martin myśleli również o przyszłości dzieci.

Państwo Martin z ufnością powierzają Bogu całe swoje życie i godzą się z Jego wolą: „(...) dobry Bóg pomaga wszystkim, którzy w Nim ufność pokładają, i nie widziano nikogo, kogo by On zawiódł”. Ukazują dzieciom, że pragnieniem każdego chrześcijanina powinno być dążenie do świętości. Tego chcą zarówno dla siebie, jak i dla córek.Zachęcała więc córki do pracy nad sobą i wytrwałości. Uważała, że zadaniem rodziców jest wychować dzieci dla nieba. Pragnąc świętości dla dzieci, nie wiązała jej tylko z powołaniem zakonnym. Nie nakłaniała też córek do wyboru takiej drogi życia, często wręcz wątpiła w to, że byłyby odpowiednimi kandydatkami na zakonnice.

            Państwo Martinuważali, iż podstawą wychowania, a szczególnie wychowania religijnego jest przykład rodziców. Dlatego też życie prawdą, życie prawdami ewangelicznymi obserwowały dziewczynki na co dzień u rodziców. Ta właśnie szczerość, prostolinijność, brak sprzecznych komunikatów przekazywanych dzieciom może być dla dzisiejszych rodziców wzorem wychowania chrześcijańskiego w ogóle, a religijnego w szczególności.

            Ich życie nie było pozbawione trudnych doświadczeń. Związane były one z przedwczesną śmiercią ich czworga dzieci, kłopotami z wychowaniem córki Leonki i wreszcie z długotrwałą chorobą nowotworową Zelii. Wszystkie te i inne problemy nieśli i pokonywali wspólnie. Swoje troski z wielką ufnością powierzali Bogu i w Nim znajdowali siłę do przezwyciężania przeszkód.

          Postawa Ludwika i Zelii Martin jest wspaniałym, ponadczasowym wzorem do naśladowania. Ludwik i Zelia Martin ukazują, jak w szarym, codziennym trudzie wypełniać powołanie małżeńskie zgodnie z zasadami Ewangelii. Ich przykład może dodać odwagi, umocnić, zachęcić do większych starań w tej dziedzinie.

Przykład takiej Rodziny, dowodzącej swoim wspólnym życiem, że warto oprzeć małżeńską miłość na miłości Boga, który sam jest Miłością, zainspirował ks. kanonika Kazimierza Wądołowskiego do sprowadzenia ich relikwii do świątyni. Przecież jest proboszczem parafii p.w. Świętej Rodziny. Toteż relikwie Błogosławionych Małżonków Zelii i Ludwika Martin wprowadzono 12 grudnia 2010 roku, podczas uroczystej Eucharystii, którą sprawował ks. bp Tadeusz Bronakowski. Na tę Mszę św. licznie przybyli małżonkowie i rodziny z dziećmi. Odtąd w parafii, w trzecią środę każdego miesiąca, przed Najświętszym Sakramentem oraz relikwiąBłogosławionych Małżonków Zelii i Ludwika Martin odmawiany jest różaniec w intencji rodzin i małżeństw.

Małżonkowie wspólnie z rodziną – za ich pośrednictwem – gorliwie modlą się:

Boże nasz Ojcze dziękujemy Ci, że dałeś Twojemu Kościołowi Błogosławionych Małżonków Zelię i Ludwika Martin, którzy trwając w jedności i wierności małżeńskiej zostawili świadectwo przykładnego życia chrześcijańskiego w praktykowaniu cnót ewangelicznych i spełnianiu obowiązków stanu. Wykazali ufność Tobie w wychowaniu licznej rodziny, w radościach i cierpieniach, przyjmując całkowicie Twoją wolę. Prosimy Cię – za ich wstawiennictwem – udzielaj nam łaski odradzającej nasz sakrament małżeństwa. Spraw, byśmy za ich przykładem, darzyli siebie wsparciem oraz miłującą i czułą tęsknotą za sobą, aby nasze wzajemne słowa i gesty potwierdzały szacunek i oddanie względem siebie oraz dzieci, które nam powierzyłeś. Bądź uwielbiony o Panie w naszym małżeństwie i rodzinie. Tobie je zawierzamy i prosimy, abyś Ty był Panem naszego małżeństwa i rodziny. Tak jak swoim życiem uwielbili Cię Błogosławieni Małżonkowie Zelia i Ludwik Martin, udziel nam łaski wypełnienia Twojej świętej woli w naszym małżeńskim życiu. Amen.                     

dol